W ostatnich latach w Europie dało się zaobserwować nowy trend – stawianie na rozwój młodych i wybitnych, których działalność naukowa przyczynić się może do budowania gospodarki opartej na wiedzy. Wrocław, jako pierwsze miasto w Europie Środkowo-Wschodniej, wyszedł naprzeciw nowym wyzwaniom inicjując powstanie Akademii Młodych Uczonych i Artystów. O zaskakujących początkach, fenomenie i misji Akademii opowiada jeden z jej ojców założycieli prof. Tadeusz Luty.

Akademia to będzie bardzo elitarne grono, nauka bowiem wymaga elitarności - mówi prof. Luty

Alicja Turek: Czym ma być „Akademia Młodych Uczonych i Artystów” ? Prof. Tadeusz Luty: Zacznę troszeczkę jak student na egzaminie (śmiech). „Akademia” to inicjatywa, która pochodzi z Wrocławskiego Centrum Akademickiego. Już wyjaśniam co to jest WCA, mianowicie to również pewna inicjatywa, bo nie jest to ani organizacja, ani żadne stowarzyszenie, które ma zapisane w swoich zadaniach służenie środowisku akademickiemu.

Czyli jednak powinnam zacząć od pytania skąd w ogóle pomysł na tego typu przedsięwzięcie? (śmiech) Już śpieszę z wyjaśnieniami. Otóż wzięło się to moim zdaniem z tego, że prezydent miasta Wrocławia Pan Rafał Dutkiewicz od początku swojej misji, chociaż chyba się do tego nigdy nie przyznał, uważał i uważa Wrocław za miasto, które jest miastem akademickim. Kiedyś nawet wyraził się w taki sposób, że dużą satysfakcję, jemu jako prezydentowi miasta, daje fakt, że ma przywilej rządzić takim silnym ośrodkiem akademickim i naukowym. On to świetnie rozumie jako człowiek, który też miał okazję pracować na uczelni. Kiedy dostrzegł, że rozwój Wrocławia może odbywać się poprzez rozwój środowiska akademickiego i naukowego, co zresztą zostało przyjęte nawet w strategii rozwoju Wrocławia w 2006 roku, od tej pory bardzo konsekwentnie w tą stronę postępuje. W przeszłości było już sporo takich inicjatyw w postaci spontanicznych rozmów zawiązywanych z prezydentem czy radą miasta i stało się w pewnym momencie jasne, że trzeba podjąć koordynację tych wszystkich inicjatyw. Prezydent powołał 1 października 2008 roku w swoim tzw. pionie Biuro Współpracy z Uczelniami. Pan Maciej Litwin został dyrektorem tego biura i poprosił mnie o współpracę. Ja, kończąc misję rektorską, uznałem to za bardzo ważne wyzwanie, za szlachetną pomoc środowisku i tak zostałem doradcą Pana Prezydenta ds. akademickich i naukowych. Nadrzędnym celem mojej pracy było zebranie w możliwie spójny sposób tych wszystkich dotychczasowych luźnych inicjatyw. I wtedy z Biurem Współpracy z Uczelniami i WCA wyszliśmy z propozycją utworzenia Akademii Młodych Uczonych i Artystów. Ta propozycja wyniknęła jakby z tego, co było u podstaw wszystkich tych kierunków myślenia miasta czy rady miasta, ale przede wszystkim środowiska akademickiego. Należało bowiem zrobić wszystko, by młodych i mądrych ludzi zatrzymać we wrocławskim środowisku akademickim.

W Europie Zachodniej, na przykład w Berlinie czy Amsterdamie, takie projekty realizowane są z powodzeniem już od kilku lat. Projekt wrocławski będzie próbował naśladować wykształcone już wzory i standardy czy raczej stworzy nową jakość? To jest ogromnie ważna kwestia. Powiedziałbym, że chronologicznie było tak: myśmy myśleli, że wychodzimy z czymś bardzo oryginalnym. Ja jednak zorientowałem się, poprzez wizyty w Europie, że w wielu miejscach na świecie o tego typu inicjatywach już myślano i dyskutowano nawet już gotowe projekty. Miałem na przykład taką bardzo ciekawą rozmowę z byłym rektorem Wolnego Uniwersytetu w Berlinie, który powiedział mi, że w Berlinie powstała już taka Akademia i to mi tak naprawdę uświadomiło, że ta propozycja po pierwsze ma szansę, a po drugie, że wpisze się w taką ogólną europejską sieć Akademii Młodych. W tym momencie uzyskaliśmy więc to jako potwierdzenie, że w dobrym kierunku idziemy. W tej chwili w Europie możemy zliczyć już trzy lub cztery tego typu inicjatywy.

No właśnie, np. Akademia Młodych w Dusseldorfie… O właśnie, dokładnie tam. To bardzo dobre lokalne inicjatywy. My jesteśmy niewątpliwie pierwszą taką inicjatywą w krajach Europy Środkowo- Wschodniej! Całkiem niedawno, bo we wrześniu, za staraniem kilku profesorów, m.in. prof. Ratajczaka, ale i naszego EIT Plus, odbyła się konferencja, która miała pokazać jak w tej części Europy widzimy rozwój badań itd. I w czasie tej konferencji jeden z przedstawicieli Komisji Europejskiej wskazał, że droga rozwoju inicjatyw, w ramach tzw. Europejskiej Przestrzeni Badawczej, będzie m.in. tworzeniem Akademii Młodych. Wcześniej spotkałem się z takim stwierdzeniem również ze strony Sekretarza Generalnego Szwedzkiej Akademii Nauk. Otóż on, podczas spotkania w Brukseli na temat „European Research Council”, wymienił w swojej prezentacji tworzenie Akademii Młodych Uczonych jako ważną inicjatywę, która powinna być w Europie postrzegana jako promowanie wszystkiego, co wiąże się z rozwojem nauki. Tak trochę nieskromnie brzmią w moich ustach te pochwały dla inicjatywy, ale to nie o to chodzi. Chcę przez to pokazać, że my nadążamy, i to może brzmi skromniej, że z należytą pokorą nadążamy za tendencjami i trendami, które w Europie pojawiają się.

Ale co tak naprawdę stanowić będzie o wyjątkowości Akademii- co ma ją odróżniać od kół naukowych czy klubów dyskusyjnych? To też jest bardzo dobre pytanie. W naszym dotychczasowym przekonaniu funkcjonował i funkcjonuje taki stereotyp, że jak jakiś młody człowiek interesuje się nauką na studiach to do pogłębiania swoich zainteresowań ma koła naukowe. A jeżeli jeszcze później interesuje się jakąś formą wymiany myśli to może zacząć działać w towarzystwach naukowych. Akademia ma być czymś zupełnie innym. Po pierwsze to nie nawiązywałbym w tej wyobraźni o działaniu Akademii do kół naukowych, koła naukowe są jakby taką formą przedszkola naukowego, które ma zainteresować nauką, ma jakby doprowadzić do tego, że człowiek połknie tego bakcyla. Stowarzyszenia naukowe z kolei przeżywają w Polsce pewien rodzaj kryzysu. Kryzys wynika z wielu przyczyn, m.in. z tego, że tempo życia naukowego jest za duże, system potrzeby pozyskiwania grantów doprowadził do tego, że mniej ważna jest dyskusja, znacznie ważniejsza jest aplikacja i granty. Obserwujemy więc taką erozję życia naukowego. A co ma robić Akademia? Przede wszystkim chcielibyśmy, żeby Akademia stanowiła zbiór kilkudziesięciu, ale nie sadzę by więcej niż trzydziestu młodych osób, uprawiających różne dyscypliny naukowe, które wspólnie dyskutują, debatują nad różnymi kwestiami.

Czyli to będzie bardzo elitarne grono,  nie oparte o masowe członkowstwo? Bardzo elitarne, nauka bowiem wymaga elitarności. To jest wręcz wpisane w misję nauki. Jak ktoś chce się nauce poświęcić to musi przyjąć wszelkie dobre i mniej przyjemne zasady bycia w towarzystwie elitarnym. Egalitaryzm, jak pokazała historia, nie sprawdził się, musimy zrozumieć to że wśród nas są dobrzy i bardzo dobrzy, i ci bardzo dobrzy muszą mieć lepsze warunki rozwoju. Proszę sobie wyobrazić, w Polsce mamy Polską Akademię Nauk, która zrzesza przedstawicieli nauk w ogóle i Polską Akademię Umiejętności, która zrzesza uczonych i artystów. My natomiast po licznych rozmowach postanowiliśmy nadać naszej inicjatywie nazwę Akademia Młodych Uczonych i Artystów, jako że z angielska ta nazwa bardzo ładnie brzmi. I jak w idei każdej akademii, ta stworzona przez nas powinna być korporacją czyli dobrowolnym zrzeszeniem ludzi, którzy chcą, ze względu na swoje zainteresowania, swoją misję i swój sposób widzenia świata, wspólnie rozmawiać, dyskutować i proponować nowe rzeczy. Z kolei rolą inicjatorów, miasta w szczególności, jest, ażeby stworzyć tym młodym ludziom możliwie jak najlepsze ku temu warunki. Od razu w tym miejscu zaznaczę, że Akademia nie jest czymś, co ma zamiar być podmiotem prawnym, który będzie miał Regon i parę innych rzeczy, broń Panie Boże! Ma to być korporacja, tyle że młodych ludzi, nie ludzi w okolicach siedemdziesiątki. To brzmi bardzo prosto, ale to jest naprawdę niebywale przedsięwzięcie w polskim środowisku akademickim. To ma być takie grono, do którego ludzie będą aspirować, bo będzie oznaczało prestiż, a ten prestiż na początku udzieli temu gronu Kapituła.

Kto będzie mógł starać się o członkowstwo w Akademii? Jest jeden warunek – członkowie mają być młodzi i wybitni w jakiejś dziedzinie wiedzy. Ale jednocześnie nie ma takiej miary wybitny, ja w ogóle jestem przeciwnikiem mierzenia twórczości przy pomocy np. liczby publikacji. Liczba publikacji jest miarą potrzebną urzędnikom nie uczonym. Uczony wie doskonale, że najważniejsza jest zawartość, czasami można w jednej publikacji napisać coś wybitnego, czasami w czasie 50 lat uczony wyda tylko pięć publikacji, ale za to znakomitych. Chciałbym natomiast podkreślić, że nie ma lepszej miary wybitności niż to, że inni uznają, że zasługuje się na to miano. Członków Akademii będą wybierali uczeni ze środowiska naukowego, to musi być to samo środowisko i samo musi dojść do tego i powiedzieć „my chcemy proponować”.

Jak przebiega więc proces rekrutacji – to Kapituła proponuje danej osobie uczestnictwo w Akademii czy raczej członkowie sami przedkładają swoja kandydaturę? Na początku chcemy zrobić tak, być może potem się jakoś to zmieni za sprawą Akademii, na początku Pan Prezydent powołał Kapitułę i to Kapitułę, jak pani uprzejmie wcześniej zaznaczyła, bardzo prestiżową, sam stanął, na prośbę członków tej Kapituły, na czele i teraz ta Kapituła wybierze spośród zgłoszeń pierwszych członków. Później damy tym członkom również rolę decydencką i że jak będą chcieli zaprosić więcej osób, to będą mogli ustalić sobie ewentualnie jakieś kryteria. W tej chwili jesteśmy jeszcze na początku drogi, prosiliśmy więc  rady naukowe instytutów badawczych, uczelnie, rady wydziałów itd. oraz dość liczne grono uznanych profesorów o rekomendacje z jakimś drobnym uzasadnieniem. W tej chwili mamy w Biurze Współpracy z Uczelniami, gdzie te rekomendacje wpływają, ok. 30 kandydatów. Prośby o zgłaszanie kandydatów złożył Prezydent Wrocławia jako przewodniczący Kapituły. Z tych 30 kandydatów, być może już na dniach, Kapituła wybierze nowych członków. Przypuszczam, że nie wszystkie kandydatury zaakceptujemy, trudno jest mi przewidzieć ostateczną liczbę przyjętych osób, ale znając członków Kapituły próg będzie wysoki. Ale dzięki temu ci młodzi ludzie, których zaprosimy do Akademii, zostaną obdarzeni wielkim autorytetem i zaufaniem.

Jak juz pomyślnie przejdzie się cały proces rekrutacji, to jakie zadania będą czekały na członków Akademii? Dostaną od nas warunki cieplarniane, tzn. my dajemy im miejsce spotkań czyli Kamieniczna nr 13 w rynku we Wrocławskim Centrum Akademickim, gdzie mogą się spotykać kiedy tylko będą chcieli. Ja im powiem, żeby poprowadzili swoje myśli, problemy i zamiary w taką stronę, aby tu stworzyć intelektualny ośrodek, żeby Wrocław był miejscem, które przyciąga młodych ludzi.

Czyli to będą raczej ogólne wytyczne, reszta zależy od nich samych? Dokładnie, a ja jako opiekun Wrocławskiego Centrum Akademickiego, przy pomocy Pana Prezydenta, będę starał się pomagać im, także finansowo. Będę starał się namawiać potentatów finansowych do tego, żeby w nowe umysły pakowali pieniądze, bo przecież jak wiemy, to najlepsza inwestycja.

Właśnie, skoro już o tym mowa, jakie będą sposoby finansowania Akademii? Akademia nie będzie potrzebowała tak naprawdę dużych środków finansowych. Jej działalność w jakiejś części będzie finansowana w ramach budżetu miejskiego, ale także będziemy szukać sponsorów, uderzymy zarówno do działaczy lokalnych i ogólnopolskich. W pierwszym rzędzie poszukamy sponsorów wśród banków, ale i wśród przedsiębiorców, myślę tutaj przede wszystkim o KGHM.

Jakie są korzyści z przynależności do grona członków Akademii? Na różnym poziomie oczywiście. Przynależność do Akademii to prestiż, i proszę mi wierzyć, w naszym środowisku to się bardzo wysoko ceni. Ta inicjatywa przez to, że popierana jest przez tak znamienitą Kapitułę, już jest znana w Polsce i teraz taki Młody Uczony, podpierając się członkowstwem w Akademii, gdy występuje o granty, spójrzmy prawdzie w oczy, ma o wiele łatwiejszą drogę. Następnie Akademia, poprzez dyskusje, może inicjować programy interdyscyplinarne w środowisku. Swoim działaniem może także promieniować i przyczyniać się do rozwoju młodych już w ich początkowej fazie nauki w gimnazjum i liceum.

A co zyska nasze miasto dzięki istnieniu Akademii? Już zyskało. Raz, że jest to przejaw samorządności miasta. Dwa, że Wrocław będzie należał do światowego grona metropolii, w których środowisko akademickie działa na naprawdę wysokim poziomie. A trzy, już sam fakt, że Komisarz Unii Europejskiej mówi, że słyszy i wie więcej o Wrocławiu niż o Warszawie jest niebywałym osiągnięciem i nobilitacją.

Bardzo dziękuję za rozmowę.